Kolejny fragment książki ZMIANA… Adopcja

Urodziłam się 6 marca 1981 roku w Warszawie, w szpitalu Św. Zofii przy ul. Żelaznej.

Samego procesu adopcji nie pamiętam. Mam tylko jakieś migawki wspomnień z okresu, gdy leżałam w szpitalu. Nie pamiętam określonych sytuacji. Moim rodzicom nie zadawałam żadnych pytań o adopcję. Przyjęłam a priori, że są moimi prawdziwymi rodzicami. Założyłam, że są dla mnie dobrzy i że ich kocham, a oni kochają mnie. Starałam się sprostać ich oczekiwaniom, być dobrą uczennicą, pomagać w domu, nie sprawiać kłopotów. Lubiłam, kiedy byli ze mnie zadowoleni. Nikomu nie zwierzałam się z tego, że jestem adoptowana. Chciałam być traktowana normalnie, jak każde inne dziecko. Koledzy, koleżanki i moi mężczyźni nie wiedzieli, nie znali tej mojej tajemnicy. Dlaczego? Chyba po prostu się wstydziłam. Jestem skryta i introwertyczna. Może bałam się litości, szeptów za moimi plecami, inności. Niełatwo jest przecież mówić o czymś takim ludziom zupełnie obcym.

Teraz pojawia się świadome pragnienie, żeby z podniesioną głową przyznać się: tak, jestem przybraną córką i to żaden wstyd. Steve Jobs, Bill Clinton, Marilyn Monroe, Jack Nicholson również byli adoptowani. Welcome IN! the club. Jestem w dobrym gronie.

Chyba nie ma większej traumy niż być odrzuconym już na początku twojego istnienia i jeśli chcesz przetrwać, wkradasz się w łaski osób, które cię przygarnęły i z którymi jesteś na co dzień, lubisz, kochasz, żeby nie odrzucili cię ponownie, tylko pozwolili zostać, zagrzać miejsce dłużej, zaakceptować, mimo że miłość od początku została wykreślona z Twojego słownika.
Jak to jest być adoptowanym?…

Comments Disabled